Grawer - rzemiosło artystyczne
Plakat, czyli indywidualny tok nauczania
Plakat, czyli indywidualny tok nauczania

Plakat, czyli indywidualny tok nauczania

Rzemiosło artystyczne jakim jest grawerstwo, w mojej ocenie wymaga szerokich kompetencji. Każda, którą uznam za konieczną, to przystanek i kilka miesięcy nauki. Od kaligrafii, przez liternictwo, typografię, rysunek architektoniczny, po samą formę plakatu.To oczywiście jedna z gałęzi dyscyplin w rzemiośle.

 

Ford Mustang Poster A1

W tym artykule chciałbym odkryć trochę własnej metodyki rozwoju. Najważniejszym argumentem, który każe mi zostawić czasem rylce i dłuta dla stalówek jest przekonanie, że jeśli nie umiem narysować, nie umiem wygrawerować. I w zasadzie na tym można zakończyć. To aksjomat. Wśród wielu umiejętności, których potrzebuję, jest rysunek. Sam jednak rysunek to tylko element. Potrzebuję rozumieć kompozycje, umieć je budować. Do tego konieczna jest kaligrafia i gra świateł międzyliterowych. Po dwóch latach ćwiczeń z kaligrafii, przyszedł czas na liternictwo jako meta poziom. Dalej typografię jako dziedzinę właśnie kompozycji słów, które są mi bliskie (wydałem trzy tomiki miniatur prozatorskich). Również ważna jest dla mnie symbolika, o której pisał Umberto Eco (nie tylko w swojej beletrystyce przecież). Dlatego z pasją oddaję się dużej formie, jaką jest plakat. To on łączy znaczną cześć moich oczekiwań na polu sztuki.

Dominanta, czyli tire tracks

Oczywiście z premedytacją, najchętniej oddaję się emocjom obcowania z autentycznymi obiektami, które mają być przedmiotem pracy. Czasami jest to dość trudne. Jednak Ford Mustang był w zasięgu ręki.  Takie doświadczanie daje w pracy, nie tylko rysunkowej, podpowiedź co powinno być dominantą. W przypadku Mustanga to ślady bieżnika. To one wzbudziły największe emocje. Zupełnie subiektywne. Samo auto budzi podziw ale to, co zostawia na asfalcie, jest jakimś trudnym do powtórzenia przeżyciem.

Rzuty bryły auta

O ile każda praca, którą kończę, ma dla mnie długą listę życzeń dalszych wskazówek do rozwoju, to jednak zdecydowanie i z satysfakcją, każdą z nich sygnuję.

Sygnet pracowni

Można uprawiać formę plakatu w różnych technikach. Moja to stalówki i atrament. Technika lawowania daje mi poczucie swobody, lapidarności, lekkości. Zostawia bardzo duże pole wyobraźni zarówno mi jak i innym. Jednocześnie absolutnie cienkie kreski wykonane elastyczną stalówką np. Gillot 404, dodają ostrości jak po cięciu żyletką typu British Steel dla Judas Priest, Radosława Szaybo.

Lapidarne lawowanie z precyzją stalówki fleksującej Gillot 404

Który element jest ważny, który stanowi istotę przedmiotu, który pokaże jego temperaturę, dźwięk, który sprawi, że poczujesz dotyk? To właśnie dzięki rysunkowi odkrywam, co jest ważne.  Można grawerować z dokładnością zdjęcia posługując się techniką bulino. Wymaga to poziomu absolutnie mistrzowskiego. Warto umieć, ale nie to mnie pociąga. Znam grawerów, którzy głównie rysują/malują, dłut i rylców dotykają sporadycznie. Nie rozumiałem tego. Do czasu, kiedy nauczyłem się posługiwać rylcami. Zaczęło mi brakować treści. Kiedy można już wygrawerować większość rzeczy, które się skopiuje, przestaje to być rzemiosło artystyczne. Trzeba umieć pokazać rzecz po swojemu.

Boxing gloves – poster A2, stalówki, atrament

Dopiero później przychodzi poziom mistrzowski w grawerowaniu. Kiedyś usłyszałem od kolegi skrzypka, że cała szkoła muzyczna uczy cię zasad, które później trzeba porzucić. Stąd kocham jazz. Tak więc brak wiedzy akademickiej jest niewybaczalny. Oczywiście nie twierdzę, że wszystkim. Ja tylko uważam, że taki brak można odpuścić geniuszom. Dlatego buduję swój indywidualny program nauczania. Tak jak na studiach, gdzie same przedmioty kierunkowe obudowane są pobocznymi, ale jakże ważnymi. Cała moja praca to studiowanie dominant i wątków pobocznych, pochodnych, odległych.

Honda Shadow plakat A2

Podręczniki sprzedaży mówią o social mediach, że nie ważne jest co sprzedający mówi o sobie, nie ważne jest jaki jest produkt, ale ważne jest by pisać o tym co, kupujący zyskuje. Ja opisuję siebie w czasie, w czasie nauki i tworzenia. Moi klienci kupują prace, bo są moje. Wiedzą jak powstają. Nie dlatego że jestem lepszy, ale dlatego, że jestem tak zanurzony w ich powstawanie.

Szpilki w czerwieni na Instagramie

Bezsilność w parze z perfekcjonizmem i poczuciem estetyki nie pozostawia mi wyboru. Wiele rzeczy należy zaakceptować, są poza strefą wpływu. Ale kto chce być bezwolny i bierny? Chcemy mieć na coś jednak wpływ, poczucie sensu. Chcę, by moje prace były idealnie takie jak w mojej wyobraźni. Chcę doświadczać możliwości decydowania bez kompromisów. Tworzę w takim procesie i w takim kształcie, który jest mój. Dokładnie to sprzedaję.

Kontakt przez moją stronę: Mnich Original – kontakt